|

Odyseusz – człowiek, który przez dziesięć lat próbował odnaleźć drogę do domu

Niedawna premiera filmu ”Odyseja” ponownie zwróciła uwagę świata na opowieść liczącą niemal trzy tysiące lat. Historię pełną potworów, czarów, gniewnych bogów, duchów zmarłych i wysp, których próżno szukać na współczesnych mapach. Choć dzieło Homera bywa przedstawiane jako wielka opowieść przygodowa, w rzeczywistości ”Odyseja” jest czymś znacznie więcej. To historia człowieka przemierzającego świat, w którym granica pomiędzy rzeczywistością a krainą nadprzyrodzoną niemal nie istnieje.

Odyseusz był królem niewielkiej, skalistej Itaki, mężem Penelopy i ojcem Telemacha. Nie należał do wojowników pokroju Achillesa, którzy zwyciężali dzięki nadludzkiej sile i odwadze. Jego najpotężniejszą bronią był umysł. Potrafił kłamać, przewidywać zachowanie przeciwnika, układać skomplikowane plany i odnajdywać wyjście nawet z sytuacji pozornie beznadziejnych. To właśnie jemu tradycja przypisywała pomysł zbudowania drewnianego konia, dzięki któremu Grecy przedostali się za mury Troi i zakończyli trwającą dziesięć lat wojnę.

Zdobycie miasta nie przyniosło mu jednak spokoju. Kiedy inni wodzowie wracali do swoich domów, przed Odyseuszem otworzyła się droga prowadząca przez świat zamieszkany przez istoty, których człowiek nie powinien spotkać. Jego podróż do Itaki trwała kolejne dziesięć lat. Morze przestało być jedynie przestrzenią oddzielającą od siebie wyspy. Stało się królestwem Posejdona, miejscem nieprzewidywalnym, żywym i wrogim, gdzie każda mgła mogła skrywać nieznany ląd, a każdy szum fal mógł zapowiadać pojawienie się czegoś, co nie należało do świata ludzi.

Jednym z najsłynniejszych przeciwników Odyseusza był Polifem, jednooki cyklop mieszkający w jaskini pełnej owiec. Olbrzym uwięził Greków i zaczął pożerać ich jednego po drugim. Odyseusz nie mógł pokonać go siłą, dlatego uciekł się do podstępu. Przedstawił się jako ”Nikt”, upił Polifema winem, a następnie wraz z towarzyszami wypalił mu jedyne oko. Kiedy oślepiony cyklop wołał o pomoc, krzyczał, że krzywdzi go ”Nikt”, dlatego pozostali olbrzymi uznali, że nie dzieje się nic złego.

Plan niemal zakończył się powodzeniem. Odyseusz nie potrafił jednak powstrzymać własnej dumy. Odpływając, wyjawił Polifemowi swoje prawdziwe imię. Cyklop okazał się synem Posejdona i poprosił ojca, aby ukarał człowieka, który odebrał mu wzrok. Od tej chwili bóg mórz uczynił wszystko, aby król Itaki nigdy nie powrócił do domu. Właśnie w tym momencie spryt Odyseusza, który wcześniej ratował mu życie, stał się również źródłem jego nieszczęścia.

Na drodze wędrowców pojawiła się także Kirke, potężna czarodziejka zamieszkująca samotną wyspę. Przygotowany przez nią napój zamienił towarzyszy Odyseusza w świnie. Sam bohater uniknął przemiany dzięki pomocy Hermesa i zmusił Kirke do przywrócenia ludziom ich prawdziwej postaci. Pozostał jednak na jej wyspie przez wiele miesięcy. To właśnie czarodziejka przekazała mu wiedzę, która dla zwykłego śmiertelnika powinna pozostać niedostępna. Powiedziała mu, jak dotrzeć do krainy umarłych i przywołać ducha zmarłego wieszcza Tejrezjasza.

Odyseusz i śpiewające syreny

Zejście Odyseusza do świata zmarłych należy do najbardziej niepokojących fragmentów całej opowieści. Bohater stanął na granicy dwóch rzeczywistości, wykopał dół, złożył ofiarę i pozwolił, aby krew przyciągnęła dusze umarłych. Z ciemności zaczęły wyłaniać się cienie ludzi, których znał za życia. Spotkał poległych pod Troją wojowników, własną matkę oraz Achillesa, największego bohatera wojny trojańskiej. Dopiero tam przekonał się, że nawet największa chwała nie chroni człowieka przed losem, który czeka wszystkich śmiertelników.

Kolejną próbą były Syreny, tajemnicze istoty śpiewające pieśń, której żaden człowiek nie potrafił się oprzeć. Nie wabiły żeglarzy jedynie pięknym głosem. Obiecywały im wiedzę o wszystkim, co wydarzyło się na świecie. Odyseusz chciał ich posłuchać, dlatego rozkazał towarzyszom zatkać uszy woskiem, a siebie przywiązać do masztu. Kiedy statek przepływał obok wyspy, błagał, aby go uwolniono. Załoga nie słyszała jednak ani jego próśb, ani pieśni Syren. Wokół brzegu leżały kości ludzi, którzy wcześniej uwierzyli, że zdołają zbliżyć się do tajemniczych śpiewaczek i pozostać przy życiu.

Odyseusz musiał także przepłynąć pomiędzy Scyllą a Charybdą. Po jednej stronie wąskiej cieśniny czaił się wielogłowy potwór porywający ludzi z pokładu, po drugiej znajdował się wir pochłaniający całe statki. Nie istniała bezpieczna droga. Bohater musiał zdecydować, czy narazić wszystkich na zagładę, czy poświęcić kilku towarzyszy, aby ocalić pozostałych. „Odyseja” nie opowiada więc o świecie, w którym zawsze można dokonać dobrego wyboru. Czasami człowiek może jedynie zdecydować, które nieszczęście będzie mniejsze.

Z całej załogi ostatecznie ocalał tylko Odyseusz. Jego ludzie złamali zakaz i zabili bydło należące do boga słońca Heliosa. Zeus roztrzaskał ich statek piorunem, a król Itaki samotnie dryfował po morzu, aż trafił na wyspę nimfy Kalipso. Spędził tam wiele lat. Kalipso oferowała mu miłość, spokój, a według późniejszych interpretacji również nieśmiertelność. Odyseusz każdego dnia siadał jednak nad brzegiem morza i spoglądał w stronę domu, którego nie potrafił zobaczyć. Nie pragnął boskiego życia. Chciał wrócić do Penelopy, Telemacha i skalistej Itaki.

Gdy wreszcie dotarł do ojczyzny, nie przypominał triumfującego króla. Atena zmieniła jego wygląd, aby mógł wejść do własnego domu jako stary żebrak. Nikt go nie rozpoznał. Jedyną istotą, która od razu zrozumiała, kim jest przybysz, był jego pies Argos. Zwierzę przez dwadzieścia lat czekało na powrót pana. Kiedy zobaczyło Odyseusza, poruszyło ogonem i opuściło uszy, nie mając już siły, aby do niego podejść. Chwilę później Argos umarł, jakby przez wszystkie te lata trzymała go przy życiu tylko nadzieja na ostatnie spotkanie.

W pałacu Odyseusza przebywali zalotnicy domagający się, aby Penelopa wybrała jednego z nich na nowego męża. Ucztowali, zabijali zwierzęta należące do króla i trwonili jego majątek, przekonani, że gospodarz nigdy nie wróci. Penelopa przez lata zwodziła ich, obiecując, że podejmie decyzję po ukończeniu całunu dla ojca Odyseusza. W dzień tkała materiał, a nocą potajemnie pruła wykonaną pracę.

Odyseusz ujawnił się dopiero podczas próby z łukiem, którego żaden z zalotników nie potrafił napiąć. Stary żebrak bez trudu sięgnął po broń należącą niegdyś do króla Itaki. Chwilę później rozpoczęła się krwawa zemsta. Człowiek, który przez dziesięć lat próbował powrócić do domu, musiał odzyskać go siłą.

Odyseusz i cyklop Polifem

Odyseusz nie jest bohaterem nieskazitelnym. Bywa okrutny, dumny, przebiegły i nie zawsze wierny własnym zasadom. Potrafi ocalić ludzi dzięki inteligencji, ale jego pycha wielokrotnie sprowadza na nich nieszczęście. Kłamie tak przekonująco, że czasami trudno stwierdzić, gdzie kończy się jego prawdziwa historia, a zaczyna kolejna wymyślona opowieść. Być może właśnie dlatego pozostaje tak fascynujący. Nie jest półboskim wojownikiem, którego nic nie może zranić. Jest człowiekiem próbującym przeżyć w świecie rządzonym przez siły potężniejsze od niego.

Dla dawnych Greków bogowie, duchy i potwory nie były jedynie dekoracją opowieści. Stanowiły część rzeczywistości, w której każdy nieznany ląd mógł należeć do innego bóstwa, a gwałtowna burza mogła być oznaką boskiego gniewu. ”Odyseja” zachowała pamięć o takim świecie. Świecie, w którym można było usłyszeć głosy umarłych, spotkać czarodziejkę zmieniającą ludzi w zwierzęta i zobaczyć na horyzoncie wyspę, której być może nigdy wcześniej tam nie było.

Mimo całej tej niezwykłości najważniejszym celem Odyseusza pozostawało coś zupełnie zwyczajnego. Chciał wrócić do domu. Nie po kolejną przygodę, skarb ani sławę, lecz do miejsca, w którym ktoś nadal na niego czekał. Być może dlatego jego podróż wciąż do nas przemawia. Każdy człowiek może zgubić drogę, znaleźć się pomiędzy tym, co znane, a tym, co przerażająco obce, i przez długi czas nie wiedzieć, czy kiedykolwiek uda mu się powrócić.

”Odyseja” przypomina jednak, że dom nie zawsze jest miejscem, do którego prowadzi najkrótsza droga. Czasem trzeba przemierzyć morza, zejść do krainy umarłych, spojrzeć w oczy własnym lękom i utracić niemal wszystko, aby wreszcie zrozumieć, dokąd naprawdę chciało się wrócić.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *