Cmentarz. Miejsce pamięci, dawnych wierzeń i opowieści o zmarłych
Cmentarz jest jednym z tych miejsc, które niemal w każdej kulturze znaczą coś więcej niż tylko przestrzeń przeznaczoną do pochówku zmarłych. Jest archiwum zapisanym w kamieniu, śladem historii miejscowości i rodzin, miejscem religijnym, ale również przestrzenią, wokół której od wieków powstają opowieści o duchach, powracających zmarłych, tajemniczych światłach i rzeczach, których lepiej nie robić po zapadnięciu zmroku. Już sama nazwa ma ciekawą historię.
Słowo wywodzi się z greckiego „koimeterion”, oznaczającego miejsce snu lub spoczynku. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa określenie to zaczęto odnosić do miejsc pochówku, co dobrze pokazuje sposób myślenia o śmierci nie jako o całkowitym końcu, lecz jako o oczekiwaniu. Z kolei słowo „nekropolia” oznacza dosłownie „miasto umarłych”. W świecie antycznym cmentarze często znajdowały się poza zabudową miejską, między innymi wzdłuż dróg prowadzących do miast. W późniejszej Europie ogromną rolę zaczęły odgrywać cmentarze przykościelne, a wraz z rozrostem miast coraz częściej zakładano duże nekropolie poza ich ścisłym centrum. W XIX wieku pojawiła się wręcz moda na cmentarze krajobrazowe przypominające rozległe parki. Alejki wiły się pomiędzy drzewami, powstawały rodzinne grobowce, rzeźby, obeliski i bogato zdobione nagrobki. Cmentarz nie miał być wtedy jedynie miejscem pochówku, lecz także przestrzenią spacerów, zadumy i kontaktu ze sztuką. Tak rozwijał się między innymi nurt tak zwanych rural cemeteries w Stanach Zjednoczonych, którego jednym z pierwszych przykładów był założony w 1831 roku Mount Auburn pod Bostonem.
Nagrobki same w sobie są niezwykłymi dokumentami epoki. Ich wygląd zmieniał się wraz z religią, obyczajami, zamożnością społeczeństwa i stosunkiem ludzi do śmierci. Na dawnych cmentarzach można znaleźć czaszki, skrzydlate głowy aniołów, urny, złamane kolumny, wieńce, dłonie, drzewa czy klepsydry. Nie zawsze miały one wzbudzać strach. Czaszka przypominała o nieuchronności śmierci, urna nawiązywała do żałoby, wierzba była symbolem smutku, a uniesiona ku górze dłoń mogła oznaczać nadzieję na życie wieczne. W ten sposób cmentarz stawał się czymś w rodzaju księgi, którą można było czytać, nawet nie znając ludzi spoczywających w grobach. Zmieniała się również sama idea upamiętnienia. W niektórych społecznościach podkreślano indywidualność zmarłego wielkim pomnikiem, w innych ceniono skromność oraz równość wobec śmierci. Na przykład na cmentarzach społeczności Amana w Stanach Zjednoczonych groby długo oznaczano prostymi drewnianymi, a następnie betonowymi tablicami, pochówki odbywały się według kolejności śmierci, a groby kierowano na wschód zgodnie z wierzeniami religijnymi tej wspólnoty.
To właśnie szczególny charakter cmentarza sprawił, że bardzo wcześnie zaczął być postrzegany jako miejsce graniczne. Z jednej strony należał do świata żywych, ponieważ przychodzili tam krewni, odbywały się ceremonie i pozostawiano znaki pamięci, z drugiej znajdowały się tam ciała ludzi, którzy według dawnych wierzeń przeszli już do zupełnie innej rzeczywistości. Taka przestrzeń niemal sama prosiła się o legendy. Badacze folkloru wielokrotnie zwracali uwagę, że opowieści o duchach pomagały ludziom oswoić śmierć, ale także tłumaczyć rzeczy niezrozumiałe i ustalać zasady zachowania wobec zmarłych. Szczególnie niepokój budzili ci, którzy zginęli gwałtownie, zostali pochowani z dala od wspólnoty, nie otrzymali właściwego pogrzebu albo w jakiś sposób złamali społeczny porządek. W wielu europejskich tradycjach pojawiało się przekonanie, że taki człowiek może powrócić jako niespokojny zmarły. Archeologia zna nawet pochówki, w których ciało zostało ułożone twarzą do ziemi, unieruchomione albo potraktowane w sposób mający według ówczesnych wyobrażeń uniemożliwić zmarłemu opuszczenie grobu. Szczególnie znane stały się wierzenia w upiory i wampiry obecne w Europie Środkowej oraz Wschodniej. W Polsce odkrywano pochówki interpretowane jako ślady praktyk antywampirycznych, na przykład groby, w których umieszczano sierpy w pobliżu szyi lub inne przedmioty mające powstrzymać ciało przed powstaniem. Nie oznacza to oczywiście, że ludzie rzeczywiście spotykali wampiry. Badania folklorystyczne i historyczne pokazują raczej, jak silny był dawniej lęk przed powrotem zmarłego oraz jak niewielka była wiedza o procesach zachodzących w ciele po śmierci. Naturalne zmiany związane z rozkładem zwłok mogły być odczytywane jako dowód, że człowiek po śmierci nadal jest w jakiś sposób aktywny.
Także polski folklor cmentarny jest znacznie bogatszy, niż mogłoby się wydawać. Opracowania etnograficzne zachowały całe zestawy dawnych zakazów i opowieści związanych z okresem poświęconym pamięci zmarłych. Wierzono między innymi, że dusze mogą wracać do dawnych domów, dlatego pozostawiano dla nich jedzenie, wodę, a niekiedy uchylano drzwi. Unikano niektórych prac w obawie, że można przypadkowo skrzywdzić niewidzialnego zmarłego. Jedną z bardziej niezwykłych opowieści było przekonanie, że nocą zmarli kapłani odprawiają nabożeństwo dla dusz zmarłych parafian. W niektórych przekazach pozostawiano w tym celu w kościele potrzebne przedmioty liturgiczne. Wejście żywego człowieka na takie nabożeństwo miało być niebezpieczne. Jest to bardzo dobry przykład tego, jak oficjalna religijność mieszała się z ludowymi wyobrażeniami o świecie zmarłych. Podobnie było z ogniem. W polskich opracowaniach etnograficznych współczesne palenie zniczy łączone jest ze znacznie starszym zwyczajem rozpalania ognia przy mogiłach, na rozstajach oraz w miejscach związanych ze zmarłymi. Ogień miał ogrzewać dusze, wskazywać im drogę albo chronić żywych przed tym, czego się obawiano. Istniał nawet zwyczaj dokładania przez przechodniów gałęzi do samotnych mogił, aby później można było rozpalić tam ogień. Zwyczaje różniły się jednak między regionami, dlatego trudno mówić o jednym niezmiennym zestawie wierzeń obowiązującym w całej Polsce. Etnografia pokazuje raczej ogromną liczbę lokalnych wariantów, które przez wieki przenikały się z chrześcijaństwem.
Ciekawie wygląda również porównanie cmentarzy różnych kultur, ponieważ nawet bardzo podobna potrzeba pamiętania o zmarłych może przyjmować zupełnie odmienne formy. Na tradycyjnym cmentarzu żydowskim nie musi być morza kwiatów i zniczy znanego z polskich nekropolii. Charakterystycznym zwyczajem jest pozostawianie na nagrobku niewielkiego kamienia jako znaku odwiedzin. Pochodzenie tego zwyczaju nie jest całkowicie pewne i istnieje kilka jego interpretacji, od dawnych sposobów oznaczania grobów po symbol trwałości pamięci. Kamień pozostaje, podczas gdy kwiat więdnie. W judaizmie wielkie znaczenie ma również sam grób i spoczywające w ziemi szczątki, dlatego opuszczony cmentarz nie przestaje być cmentarzem tylko dlatego, że zniknęły jego nagrobki. W polskim poradniku poświęconym cmentarzom różnych wyznań zwrócono uwagę właśnie na ten problem, przypominając, że sposób okazywania szacunku zmarłym nie wszędzie polega na zapaleniu świecy czy położeniu kwiatów.
Jeszcze inaczej wygląda pamięć o zmarłych w Meksyku. Día de los Muertos, którego tradycje zostały wpisane na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO, nie sprowadza się do znanych z popkultury kolorowych czaszek. W wielu społecznościach przygotowuje się ofiary, kwiaty, świece i ulubione potrawy zmarłych, odwiedza się groby i symbolicznie oczekuje na powrót bliskich. W takim ujęciu cmentarz nie jest wyłącznie przestrzenią smutku. Staje się miejscem spotkania żywych z pamięcią o zmarłych, czasem pełnym światła, jedzenia, muzyki i rodzinnych rozmów. Tradycja ta powstała z połączenia wierzeń rdzennych społeczności Meksyku z elementami chrześcijańskimi wprowadzonymi po hiszpańskim podboju. Obraz cmentarza jest więc zupełnie inny niż stereotypowa europejska nekropolia tonąca w jesiennej mgle.
W Japonii istotnym okresem pamięci o przodkach jest Obon. Rodziny odwiedzają wtedy rodzinne groby i czyszczą je, składają ofiary oraz zapalają światła związane z symbolicznym przybyciem i odejściem duchów przodków. W tradycyjnych wyobrażeniach zmarli na krótko powracają do swoich rodzin, a następnie są odprowadzani z powrotem. W niektórych regionach pojawiają się ognie powitalne i pożegnalne, a także lampiony. Japoński cmentarz może więc zostać wpisany w rytuał nie tyle strachu przed umarłymi, ile utrzymywania więzi pomiędzy kolejnymi pokoleniami rodziny.
Właśnie tutaj znajduje się chyba największy paradoks cmentarza. W rzeczywistości jest on miejscem porządku, ciszy i pamięci, a kultura popularna uczyniła z niego jeden z najważniejszych symboli grozy. Literatura gotycka, a później kino, seriale i gry komputerowe nauczyły nas niemal automatycznie kojarzyć nocny cmentarz z mgłą, skrzypiącą bramą, krzywymi nagrobkami i czymś poruszającym się między drzewami. Badacze kultury zwracają uwagę, że cmentarz stał się szczególnie ważnym miejscem dla gotyku już w XVIII wieku, ponieważ doskonale pozwalał zestawić świat żywych ze światem umarłych. Popkultura dołożyła do tego wampiry, zombie, nawiedzone grobowce i przeklęte miejsca pochówku. W amerykańskich filmach bardzo popularny stał się nawet motyw budynku wzniesionego na dawnym cmentarzu, szczególnie na rzekomym „indiańskim cmentarzysku”, którego naruszenie sprowadza nadprzyrodzoną zemstę. W rzeczywistości jest to przede wszystkim konstrukcja literacka i filmowa, znacznie więcej mówiąca o kulturze amerykańskiej i jej stosunku do przeszłości niż o rzeczywistych zwyczajach pogrzebowych rdzennych mieszkańców Ameryki.
Najbardziej fascynujące jest jednak to, że prawdziwa historia cmentarzy wcale nie potrzebuje duchów, żeby być interesująca. Stare nekropolie pokazują epidemie, wojny, katastrofy, migracje, zmiany granic i całe historie rodzin. Można zobaczyć na nich, jak zmieniały się nazwiska mieszkańców, języki używane w inskrypcjach, długość życia, sztuka, religijność i stosunek do śmierci. Cmentarz żydowski, katolicki, ewangelicki, prawosławny, muzułmański czy wojenny może opowiadać o tej samej miejscowości zupełnie inną historię. Wiele opuszczonych nekropolii jest dziś ostatnim śladem społeczności, która mieszkała w danym miejscu przez setki lat, a potem zniknęła wskutek wojny, przesiedlenia lub zmiany granic. Dlatego cmentarz pozostaje jednocześnie miejscem bardzo prywatnym i niezwykle społecznym. Dla jednej osoby jest grobem babci lub rodziców, dla historyka źródłem informacji, dla etnografa przestrzenią dawnych obrzędów, dla miłośnika folkloru miejscem pełnym legend, a dla twórców horrorów scenerią niemal idealną.