Śmierć kliniczna: co widzą ludzie, którzy znaleźli się po drugiej stronie?
Tunel prowadzący ku jasnemu światłu. Głosy zmarłych bliskich. Niezwykły spokój i wrażenie opuszczenia własnego ciała. Czasem również widok lekarzy walczących o życie pacjenta, obserwowanych jakby spod sufitu. Relacje osób uratowanych po zatrzymaniu krążenia bywają do siebie zaskakująco podobne. Czy są jedynie ostatnią aktywnością niedotlenionego mózgu, czy może śladem czegoś, czego nauka wciąż nie potrafi wyjaśnić?
Śmierć kliniczna nie oznacza jeszcze śmierci ostatecznej
Określenie „śmierć kliniczna” najczęściej odnosi się do stanu, w którym doszło do zatrzymania krążenia i oddechu, ale zmiany zachodzące w organizmie nie stały się jeszcze nieodwracalne. Serce przestaje skutecznie pompować krew, człowiek traci przytomność, a mózg zostaje pozbawiony prawidłowego dopływu tlenu.
Nie jest to jednak to samo co śmierć mózgu. Jeżeli odpowiednio szybko rozpocznie się resuscytację, krążenie może zostać przywrócone. Według American Heart Association natychmiastowe rozpoczęcie RKO może dwu-, a nawet trzykrotnie zwiększyć szansę przeżycia po nagłym zatrzymaniu krążenia. Uciskanie klatki piersiowej pozwala częściowo podtrzymywać przepływ krwi do mózgu do czasu przywrócenia pracy serca.
To właśnie osoby, które przeżyły takie zdarzenie, czasami opowiadają o doświadczeniach określanych skrótem NDE, od angielskiego near-death experience, czyli doświadczeniach z pogranicza śmierci.
Światło, tunel i obecność kogoś bliskiego
Nie istnieje jedna relacja wspólna dla wszystkich. Wielu uratowanych pacjentów nie pamięta zupełnie niczego. W opowieściach pozostałych powracają jednak pewne motywy: poczucie opuszczenia ciała, obserwowanie własnej reanimacji, przemieszczanie się przez ciemną przestrzeń lub tunel, spotkanie ze światłem, obecność zmarłych krewnych, przegląd najważniejszych wydarzeń z życia oraz trudne do opisania poczucie spokoju.
Nie wszystkie doświadczenia są przyjemne. Niektórzy pacjenci wspominają lęk, chaos, poczucie prześladowania albo przerażające postacie. Obraz śmierci klinicznej jako zawsze spokojnej i pięknej podróży jest więc uproszczeniem.
Jedno z najważniejszych badań przeprowadzili holenderscy lekarze pod kierunkiem kardiologa Pima van Lommela. Objęło ono 344 pacjentów skutecznie reanimowanych po zatrzymaniu krążenia w dziesięciu szpitalach. Doświadczenie bliskie śmierci zgłosiły 62 osoby, czyli około 18 procent badanych. U 41 pacjentów relacja spełniała kryteria głębszego, „rdzeniowego” doświadczenia NDE.
Badacze nie znaleźli prostego związku pomiędzy wystąpieniem takich przeżyć a długością zatrzymania krążenia, czasem utraty przytomności, zastosowanymi lekami czy wcześniejszym lękiem przed śmiercią. Jednocześnie większość uratowanych nie pamiętała niczego. Samo niedotlenienie mózgu nie wyjaśniło więc, dlaczego podobne doświadczenie pojawiło się u niektórych pacjentów, a u innych nie. Nie oznacza to jednak, że badanie udowodniło istnienie życia po śmierci. Pokazało przede wszystkim, jak wiele pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi.
Pacjent, który miał obserwować własną reanimację
Szczególnie interesujące są historie osób twierdzących, że podczas zatrzymania krążenia widziały lub słyszały to, co działo się wokół ich ciała. Takie relacje są trudne do badania, ponieważ wspomnienia mogą powstać przed utratą przytomności, podczas odzyskiwania świadomości albo już po zakończeniu reanimacji.
Właśnie dlatego w międzynarodowym projekcie AWARE próbowano sprawdzać je w sposób możliwie uporządkowany. Pierwsza część badania objęła 2060 przypadków zatrzymania krążenia. Stan zdrowia pozwolił na przeprowadzenie pierwszego etapu rozmowy jedynie ze 140 ocalałymi.
Dziewięć procent przepytanych opisało przeżycia spełniające kryteria NDE, natomiast około dwóch procent relacjonowało wyraźną świadomość oraz wspomnienia rzeczywistych dźwięków i wydarzeń związanych z reanimacją.
W jednym przypadku opis pacjenta można było porównać z dokumentacją medyczną i przebiegiem działania defibrylatora. Mężczyzna twierdził, że obserwował reanimację z góry. Prawidłowo opisał osoby, dźwięki oraz wykonywane czynności. Na podstawie odgłosów urządzenia badacze uznali, że wspomnienie mogło obejmować okres trwający do około trzech minut w czasie zatrzymania krążenia.
To niezwykle intrygujący przypadek, ale nadal pojedynczy, a nie ostateczny dowód na oddzielenie świadomości od ciała. Autorzy badania stwierdzili jedynie, że świadome procesy mogą czasami występować mimo braku widocznych oznak świadomości.
Co wykazało najnowsze duże badanie?
Kolejny etap projektu, nazwany AWARE II, został przeprowadzony w 25 szpitalach. Obserwowano 567 przypadków wewnątrzszpitalnego zatrzymania krążenia. Przeżyły 53 osoby, a z 28 można było później przeprowadzić pełne rozmowy.
Jedenaście z nich opisywało wspomnienia lub spostrzeżenia mogące wskazywać na pewien rodzaj świadomości. Sześciu pacjentów relacjonowało doświadczenie określone przez badaczy jako „wspomnienie śmierci”: między innymi poczucie oddzielenia od ciała, niezwykłą jasność umysłu, ocenę własnego życia albo spotkanie z czymś postrzeganym jako przekraczające codzienną rzeczywistość.
Podczas reanimacji badacze umieszczali w salach ukryte obrazy oraz odtwarzali bodźce dźwiękowe. Żaden z pacjentów nie rozpoznał obrazu. Jedna osoba wskazała bodziec słuchowy. Próba była jednak bardzo mała, ponieważ niewielu pacjentów przeżyło i odzyskało stan pozwalający na szczegółowy wywiad.
W części przypadków prowadzono również pomiary EEG. U niektórych reanimowanych pojawiały się wzorce aktywności mózgowej wiązane z procesami poznawczymi nawet 35–60 minut po rozpoczęciu RKO. Nie oznacza to, że pacjenci pozostawali przez cały ten czas w pełni świadomi. Pokazuje natomiast, że mózg poddawany resuscytacji może zachowywać lub odzyskiwać aktywność znacznie dłużej, niż wcześniej zakładano.
Czy mózg potrafi stworzyć wrażenie opuszczenia ciała?
Nauka proponuje kilka możliwych wyjaśnień NDE. Podczas zatrzymania krążenia dochodzi do gwałtownych zmian poziomu tlenu i dwutlenku węgla, pracy neuroprzekaźników oraz sposobu komunikowania się poszczególnych obszarów mózgu. Wspomnienia mogą również pochodzić z krótkich chwil przed utratą przytomności lub z okresu, w którym mózg zaczyna odzyskiwać sprawność.
Wrażenie opuszczenia ciała nie musi występować wyłącznie podczas zagrożenia życia. W 2002 roku neurolog Olaf Blanke wraz z zespołem wywołał podobne odczucia u pacjentki poddawanej badaniom przed leczeniem padaczki. Elektryczna stymulacja prawego zakrętu kątowego sprawiała, że kobieta odczuwała przemieszczenie ciała i oddzielenie od niego. Zdaniem badaczy takie przeżycia mogą powstawać, gdy mózg przestaje prawidłowo łączyć informacje wzrokowe, dotykowe i dotyczące równowagi.
Nie tłumaczy to jednak automatycznie każdego doświadczenia bliskiego śmierci. NDE składa się często z wielu elementów: wspomnień, emocji, poczucia obecności innych osób, zmienionego odczuwania czasu oraz przekonania, że przeżycie było bardziej rzeczywiste niż sen.
Dowód na życie po śmierci?
Nie. Przynajmniej jeszcze nie. Dotychczasowe badania potwierdzają, że część osób uratowanych po zatrzymaniu krążenia przeżywa intensywne i uporządkowane doświadczenia. Nie dowodzą jednak, że świadomość opuściła ciało ani że pacjent znalazł się w zaświatach. Z drugiej strony nieuczciwe byłoby również stwierdzenie, że nauka wyjaśniła już wszystkie takie relacje.
Największą trudność stanowi ustalenie dokładnego momentu, w którym powstaje wspomnienie. Może ono pojawić się podczas zatrzymania krążenia, w trakcie częściowo podtrzymywanego przez RKO przepływu krwi, przy odzyskiwaniu świadomości albo zostać później uzupełnione przez pamięć. Nawet zapis EEG nie pozwala odtworzyć treści myśli pacjenta.
Badacze projektu AWARE II podkreślili, że zgromadzone wyniki ani nie potwierdzają, ani nie obalają religijnych i duchowych interpretacji tych doświadczeń.
Ludzie wracają odmienieni
Dla osoby, która przeżyła NDE, spór naukowców może mieć drugorzędne znaczenie. Wielu pacjentów twierdzi, że po takim zdarzeniu przestało bać się śmierci, zmieniło swoje priorytety i zaczęło przywiązywać większą wagę do relacji z innymi ludźmi. Bywają również trudniejsze następstwa: dezorientacja, lęk, poczucie obcości i problemy z opowiedzeniem o czymś, co otoczenie może uznać za sen lub halucynację.
Śmierć kliniczna pozostaje jednym z najbardziej fascynujących punktów styku medycyny, neurologii, psychologii i ludzkiej wiary. Wiemy, że zatrzymanie serca nie zawsze oznacza natychmiastowy i całkowity koniec aktywności mózgu. Wiemy również, że niektórzy ludzie wracają z tego stanu ze wspomnieniami, które pozostają z nimi do końca życia.
Nie wiemy natomiast, czy w ostatnich chwilach mózg tworzy swoją najbardziej niezwykłą opowieść, czy świadomość rzeczywiście dociera do granicy, za którą znajduje się coś więcej.