najbardziej nawiedzony kraj na świecie
|||

Dlaczego Szkocja uchodzi za najbardziej nawiedzony kraj na świecie?

Są kraje, w których można zwiedzić nawiedzony zamek, usłyszeć miejscową opowieść o duchu albo trafić na cmentarz owiany ponurą legendą. W Szkocji podobne historie czekają niemal wszędzie: w średniowiecznych twierdzach, podziemiach Edynburga, na dawnych polach bitew, w górskich dolinach, opuszczonych kościołach, starych zajazdach i rodzinnych rezydencjach. Nic więc dziwnego, że właśnie ten kraj bywa określany mianem najbardziej nawiedzonego miejsca na świecie.

Tak nazwała go między innymi szkocka badaczka zjawisk paranormalnych Evelyn Hollow. W rozmowie ze szkocką telewizją STV przekonywała, że niezwykła liczba opowieści o duchach wynika przede wszystkim z burzliwej historii kraju. Trzeba jednak od razu zaznaczyć, że nie istnieje żaden naukowy ranking pozwalający obiektywnie zmierzyć, który kraj jest „najbardziej nawiedzony”. Jest to raczej określenie kulturowe, oparte na liczbie legend, relacji świadków, historycznych miejsc oraz znaczeniu, jakie opowieści o zjawiskach nadprzyrodzonych zajmują w świadomości mieszkańców. Dlaczego jednak tytuł ten tak często przypada właśnie Szkocji?

Kraj zamków, ruin i krwawej historii

Szkocja posiada niezwykłe nagromadzenie starych zamków, wież obronnych, pałaców i ruin. W różnych zestawieniach mówi się nawet o ponad dwóch tysiącach zachowanych w całości lub częściowo zamków i warownych siedzib. Wiele z nich było świadkami oblężeń, zabójstw, zdrad, egzekucji, walk klanowych oraz rodzinnych dramatów.

To właśnie takie miejsca najłatwiej obrastają w historie o duchach. Postać ukazująca się na schodach zostaje uznana za zamordowaną służącą, odgłos kroków w pustym korytarzu przypisuje się dawnemu właścicielowi, a cień przesuwający się między ruinami zaczyna funkcjonować jako wspomnienie żołnierza, który nigdy nie opuścił swojej twierdzy.

Szkocka Narodowa Organizacja Ochrony Zabytków opisuje liczne legendy związane z należącymi do niej obiektami. W pałacu Falkland ma pojawiać się Szara Dama, czekająca na ukochanego, który wyruszył na wojnę i nigdy nie wrócił. Zamek Crathes kojarzony jest natomiast z Zieloną Damą, której postać widywano w jednej z komnat. Podobnych historii są dziesiątki, a wiele rodzinnych rezydencji posiada własnego ducha, którego opowieść przekazywana jest z pokolenia na pokolenie.

Edynburg – miasto zbudowane na własnej przeszłości

Jeśli Szkocję uznaje się za najbardziej nawiedzony kraj świata, Edynburg bardzo często nazywany jest jednym z najbardziej nawiedzonych miast. W tym przypadku ogromne znaczenie ma sama konstrukcja miasta. Pod współczesnymi ulicami znajdują się dawne przejścia, zamknięte pomieszczenia, piwnice i fragmenty wcześniejszej zabudowy.

Jednym z najsłynniejszych miejsc jest Mary King’s Close: zachowany fragment dawnych ulic i domów znajdujących się obecnie częściowo pod budynkami Royal Mile. Przez lata narosły wokół niego historie o ofiarach epidemii, ludziach zamurowanych w domach oraz duchu małej dziewczynki nazywanej Annie. Nie wszystkie elementy tej opowieści mają potwierdzenie w dokumentach, lecz sam zaułek naprawdę był zamieszkaną częścią XVII-wiecznego Edynburga.

Kolejnym miejscem owianym ponurą sławą są podziemne komory South Bridge. Powstały pod koniec XVIII wieku i początkowo służyły jako magazyny oraz warsztaty. Wilgoć i brak odpowiedniej wentylacji sprawiły jednak, że szybko stały się trudne do użytkowania. Z czasem zaczęto wiązać je z biedą, przestępczością i ludźmi żyjącymi na marginesie społeczeństwa. Obecnie część tych podziemi można zwiedzać podczas nocnych wypraw śladami duchów.

Do tego dochodzi cmentarz Greyfriars Kirkyard, związany z historią prześladowanych szkockich prezbiterian oraz legendą o tak zwanym poltergeiście George’a Mackenzie. Relacje o omdleniach, zadrapaniach i nagłym uczuciu zimna sprawiły, że fragment cmentarza zyskał opinię jednego z najbardziej niespokojnych miejsc w mieście. Oficjalny szkocki portal turystyczny wymienia Greyfriars i edynburskie podziemia jako dwa najbardziej znane „nawiedzone” punkty stolicy.

Nad miastem góruje natomiast zamek w Edynburgu. Przez stulecia służył jako królewska rezydencja, forteca, garnizon oraz więzienie. W jego podziemiach w XVIII i XIX wieku przetrzymywano setki jeńców wojennych. Dziś z zamkiem łączy się opowieści o bezgłowym doboszu, widmowych więźniach oraz tajemniczym dudziarzu, który miał zniknąć podczas badania podziemnego tunelu. Historyczne wykorzystanie zamkowych komór jako więzienia potwierdzają materiały zarządzającej obiektem instytucji Historic Environment Scotland.

Pola bitew, na których podobno wciąż słychać poległych

Szkockie duchy nie mieszkają wyłącznie w zamkach. Wiele relacji pochodzi z miejsc dawnych bitew i masakr. Jednym z najczęściej wymienianych jest Culloden, gdzie 16 kwietnia 1746 roku armia jakobicka została pokonana przez siły rządowe. Bitwa trwała krótko, ale była niezwykle krwawa. Według legend każdego roku w pobliżu rocznicy starcia na wrzosowisku słychać szczęk broni, krzyki i odgłosy maszerujących żołnierzy. Świadkowie opowiadali również o postaci wyglądającej jak szkocki wojownik, która miała pojawiać się na polu, wypowiadać słowo „pokonani”, a następnie znikać.

Równie ponurą sławę ma dolina Glencoe. W lutym 1692 roku żołnierze, którzy wcześniej korzystali z gościny klanu MacDonaldów, otrzymali rozkaz zaatakowania swoich gospodarzy. Zginęło 38 osób, a część uciekinierów zmarła później w górach z powodu zimna. Dziś w okolicy mówi się o odgłosach krzyków, widmowych postaciach i niepokojącym poczuciu obecności. Sama masakra jest faktem historycznym, natomiast opowieści o duchach należą już do późniejszej tradycji miejsca. Zarówno Culloden, jak i Glencoe znalazły się w przygotowanym przez VisitScotland zestawieniu najbardziej nawiedzonych miejsc w kraju.

Polowania na czarownice pozostawiły głęboką ranę

Na paranormalną reputację Szkocji wpływa również historia procesów o czary. Od XVI do XVIII wieku oskarżono tam o uprawianie czarów tysiące osób. Badacze z Uniwersytetu Edynburskiego zidentyfikowali 3837 oskarżonych, choć rzeczywista liczba mogła być większa. Większość stanowiły kobiety, a wiele procesów kończyło się torturami i egzekucją.

Nie oznacza to oczywiście, że miejsca procesów naprawdę są nawiedzone. Wydarzenia te pozostawiły jednak trwały ślad w kulturze. Stare wzgórza, zamki, miejskie place i jeziora zaczęto łączyć z historiami o skazanych kobietach, klątwach oraz duchach domagających się sprawiedliwości. Wiedza o prawdziwych tragediach mieszała się z folklorem, tworząc opowieści powtarzane przez kolejne stulecia. Dane dotyczące oskarżonych można znaleźć w naukowej bazie Survey of Scottish Witchcraft, opracowanej przez badaczy związanych z Uniwersytetem Edynburskim.

W szkockim folklorze świat zmarłych zawsze był blisko

Szkocja posiada wyjątkowo bogaty folklor, w którym granica między światem ludzi a rzeczywistością nadprzyrodzoną jest niezwykle cienka. W dawnych opowieściach pojawiają się duchy, wróżki, zmiennokształtne stworzenia, wodne konie kelpie, zwiastujące śmierć istoty oraz tajemnicze światła prowadzące wędrowców na manowce.

Ogromne znaczenie miało także Samhain: celtyckie święto wyznaczające początek zimowej części roku. Wierzono, że w tym czasie granice między światami stają się słabsze, a zmarli mogą powracać do swoich dawnych domów. Historic Environment Scotland przypomina, że szkockie Halloween, dawniej nazywane właśnie Samhain, wyrasta z tradycji związanych z zimą, duchami i siłami nadprzyrodzonymi.

Opowieści te nie były traktowane jedynie jako rozrywka. Przez wieki pomagały wyjaśniać nagłe zgony, zaginięcia, niebezpieczne miejsca oraz zjawiska przyrodnicze, których dawni mieszkańcy nie potrafili zrozumieć. Historie przekazywane ustnie przetrwały znacznie dłużej niż w wielu innych częściach Europy, szczególnie w odizolowanych społecznościach Highlands i szkockich wysp.

Krajobraz, który sprzyja opowieściom o duchach

Trudno pominąć również sam wygląd Szkocji. Mgła unosząca się nad wrzosowiskami, gwałtownie zmieniająca się pogoda, długie zimowe noce, ruiny stojące na pustkowiach i doliny odcięte od większych miejscowości tworzą scenerię, w której nawet zwykłe zjawiska mogą zostać odebrane jako coś niezwykłego.

Silny wiatr przedostający się przez szczeliny starych budynków przypomina jęki albo szepty. Drewno pracujące pod wpływem wilgoci i temperatury wydaje odgłosy kroków. Mgła zniekształca odległość i kształty, a ludzkie sylwetki szybko znikają w niej z pola widzenia. Na rozległych, pustych terenach dźwięk może być przenoszony z miejsc oddalonych o wiele kilometrów.

Nie dowodzi to istnienia duchów, ale pozwala zrozumieć, dlaczego właśnie w takim otoczeniu historie o nich powstają wyjątkowo łatwo.

Nawiedzona reputacja, która nieustannie się wzmacnia

Szkocja nie tylko posiada ogromny zbiór dawnych legend, lecz także aktywnie je podtrzymuje. W Edynburgu odbywają się liczne nocne wycieczki po podziemiach i cmentarzach. Zamki organizują wydarzenia związane z lokalnymi duchami, a relacje turystów trafiają do mediów, programów telewizyjnych oraz internetu.

W ten sposób historia zaczyna napędzać kolejne historie. Osoba odwiedzająca zamek opisywany jako nawiedzony zwraca większą uwagę na każdy szmer, cień i nagłą zmianę temperatury. Nietypowe doświadczenie zostaje opowiedziane przewodnikowi, a następnie dołącza do wcześniejszych relacji. Legenda żyje dalej, nawet jeśli jej najstarszych elementów nie da się już potwierdzić.

Czy Szkocja naprawdę jest najbardziej nawiedzonym krajem?

Nie można tego udowodnić ani zmierzyć. Nie istnieją naukowe metody pozwalające policzyć duchy i porównać ich liczbę w poszczególnych państwach. Można jednak powiedzieć, że Szkocja posiada wyjątkowo dużą liczbę miejsc, z którymi wiążą się dobrze zachowane opowieści paranormalne.

Zadecydowało o tym niezwykłe połączenie burzliwej historii, tysięcy starych budowli, krwawych bitew, procesów o czary, celtyckich wierzeń, surowego krajobrazu oraz bardzo silnej tradycji ustnego opowiadania historii. Duchy Szkocji są więc jednocześnie elementem folkloru, pamięci historycznej i współczesnej kultury.

Być może właśnie dlatego w tym kraju niemal każdy zamek ma swoją Białą albo Zieloną Damę, każde wrzosowisko pamięta dawną bitwę, a w niejednej górskiej dolinie po zmroku podobno nadal słychać tych, którzy nigdy z niej nie powrócili.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *