Zwierzęta, które poleciały w kosmos. Fakty i opowieści, które obrosły legendą
Zanim w kosmos wyruszyli ludzie, poleciały tam zwierzaki. Ich misje miały sprawdzić, jak organizmy znoszą przeciążenia, nieważkość i warunki panujące poza Ziemią. Nie wszystkie loty zakończyły się szczęśliwie, a część zwierząt nie miała najmniejszych szans wrócić tutaj.
Fakt jest taki, że pierwszymi ziemskimi organizmami wysłanymi w przestrzeń kosmiczną były… muszki owocowe, wystrzelone przez Stany Zjednoczone w 1947 roku na pokładzie rakiety V-2. Miały pomóc zbadać wpływ promieniowania na dużej wysokości i wróciły żywe. Pierwszym ssakiem, który dotarł w kosmos, była natomiast małpa Albert II, wystrzelona w 1949 roku. Nie znalazła się na orbicie, a jej lot zakończył się tragicznie, gdy zawiódł system spadochronowy.
Najbardziej rozpoznawalnym zwierzęciem wysłanym w kosmos pozostaje Łajka, radziecka suczka, która 3 listopada 1957 roku poleciała na pokładzie Sputnika 2. Jako pierwsze zwierzę okrążyła Ziemię. Jej lot miał dostarczyć danych o tym, jak żywy organizm znosi pobyt na orbicie. Sonda nie była jednak przystosowana do powrotu na Ziemię, więc Łajki nie dało się odzyskać. Przez lata powtarzano, że przeżyła kilka dni, a nawet tydzień, po czym została uśpiona lub otruta w ostatniej porcji jedzenia. Późniejsze informacje i analiza danych wskazały, że najpewniej zmarła już po kilku godzinach, gdy kabina gwałtownie się przegrzała. Dokładny przebieg jej ostatnich chwil długo pozostawał niejasny, między innymi z powodu ograniczonej ilości danych i sprzecznych komunikatów radzieckich.
W przeciwieństwie do Łajki, suczki Biełka i Striełka wróciły z kosmosu żywe. W sierpniu 1960 roku odbyły lot na pokładzie Korabl-Sputnik 2, wykonując 17 okrążeń Ziemi w ciągu około doby. Towarzyszyły im między innymi królik, szczury i myszy. Był to pierwszy lot orbitalny, po którym cała zwierzęca załoga została bezpiecznie odzyskana. Striełka doczekała się później szczeniąt, a jedno z nich, Puszinka, zostało podarowane przez Nikitę Chruszczowa rodzinie prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego. Plotką nie jest więc sama opowieść o „kosmicznym szczeniaku” podarowanym prezydentowi, choć czasem ginie w niej ważny szczegół: Puszinka była potomkinią Striełki, a nie uczestniczką lotu.
Amerykański program kosmiczny wykorzystywał między innymi szympansy, które przed lotami astronautów trenowały wykonywanie zadań. Najsłynniejszym z nich był Ham. 31 stycznia 1961 roku odbył lot suborbitalny w kapsule Mercury, podczas którego miał naciskać dźwignie i wykonywać wyuczone czynności. Po locie został bezpiecznie odzyskany. Często można spotkać stwierdzenie, że Ham „okrążył Ziemię”, ale to nieprawda: jego lot nie był orbitalny. Pierwszym szympansem, który znalazł się na orbicie, był Enos. W listopadzie 1961 roku dwukrotnie okrążył Ziemię, a jego misję zakończono wcześniej, niż planowano, z powodu problemów technicznych. Loty obu szympansów miały sprawdzić, czy naczelne mogą wykonywać proste zadania w warunkach lotu kosmicznego.
W 1963 roku w kosmos poleciała także kotka Félicette, wysłana przez francuskich naukowców na pokładzie rakiety sondującej. Po locie kapsuła opadła na spadochronie i zwierzę odzyskano. To ona jest uznawana za pierwszego kota w kosmosie, choć w relacjach często występuje pod imieniem Felix. Rzeczywiście tuż po misji francuska prasa nadała jej to imię na cześć znanego kota z kreskówek, jednak instytucja odpowiedzialna za program, CERMA, szybko zmieniła je na żeńską formę Félicette. Wcześniej kotka była oznaczona jedynie numerem C 341.
Warto wyodrębnić również historię radzieckiej misji Zond 5. 14 września 1968 roku w kierunku Księżyca wystrzelono statek, wewnątrz którego umieszczono między innymi dwa żółwie stepowe, muszki owocowe, mączniki, nasiona roślin oraz bakterie. Wybór gadów był w pełni przemyślany: ich wolny metabolizm pozwalał na przetrwanie kilkunastu dni bez pożywienia i wody, a zarazem dawał szansę na zbadanie wpływu promieniowania kosmicznego z dala od ochronnego pola magnetycznego Ziemi. 18 września 1968 roku Zond 5 okrążył Srebrny Glob, zbliżając się do niego na odległość niespełna dwóch tysięcy kilometrów. Żółwie stały się tym samym pierwszymi ziemskimi organizmami, które znalazły się w bezpośrednim pobliżu innego ciała niebieskiego. Zakończenie misji było jednak nerwowe z powodu usterki systemu nawigacji. Zamiast miękkiego lądowania na stepach Kazachstanu, 21 września 1968 roku kapsuła wodowała na Oceanie Indyjskim. Mimo awaryjnego powrotu i ekstremalnych przeciążeń, sięgających aż 20 G podczas wejścia w atmosferę, po wyłowieniu statku okazało się, że żółwie i pozostałe organizmy przeżyły. Zwierzęta straciły wprawdzie około 10 procent masy ciała, ale ich przetrwanie dostarczyło bezcennych danych, dowodząc, że lot w okolice Księżyca i z powrotem jest fizjologicznie możliwy do zniesienia.